niedziela, 15 maja 2011

Kolejna próba.

Huh. Więc jest kolejny plan, żeby rzucić. Obiecałam sobie w poniedziałek, że od wtorku będę palić mniej. Więc w środę udało mi się wypalić 5 fajek w ciągu dnia, zamiast obligatoryjnych 6-7[lub więcej]. W czwartek też. W piątek byłam zestresowana i tylko między 6-8.30am wypaliłam ze trzy fajki, a potem już poszło z górki. A wczoraj.. ja wiem? Nie wiem, ale na pewno poszło więcej niż 5. I teraz paczka mi się skończyła. I nie wiem czy iść po kolejną i obiecać sobie, że od teraz tylko 4 fajki dziennie, a potem zejść do trzech, czy nie iść w ogóle.Ale od ostatniej fajki minęło już chyba 11godzin, i jeśli nie pójdę, to głód nie da mi się uczyć. I co tu robić? Dobra, idę po fajki i spróbujemy tak. Pierwsza poranna fajka do kawy na czczo jest obligatoryjna. Kolejne fajki będą tylko i wyłącznie, kiedy będę już MUSIAŁA, a nie że CHCIAŁA zapalić. I w ciągu całego dnia, liczba owych fajek nie może przekroczyć liczby 4. To moje nowe założenie. Próbujemy. Czas zacząć ćwiczyć silną wolę. Bo moja jest wola, to słaba wola. Dlatego wracam do spowiadania się na blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz