niedziela, 20 lutego 2011

Gastrofaza.

Ok, w piątek wypaliłam ostatnie fajki jakimi dysponowałam. Przyznaję się bez bicia, były również dwie nadprogramowe, ale PPDS zgodził się, aby póki co nie nawracać mnie na katolicyzm, natomiast każdy tydzień bez fajki niweluje jedną z nadprogramowych. Czyli muszę jeszcze wytrzymać dwa tygodnie. Póki co, wytrzymałam dwa dni i siłą woli staram się utrzymywać przy jednym obiedzie dziennie, który jest i tak dwa razy większy niż moje zwyczajowe obiady.. I próbuję nie jeść cały czas.. i cały czas.. chce mi się jeść.. 15 min temu jadłam kanapki.. teraz oliwki.. zostało mi chleba na dwie kanapki.. idę sobie zrobić kanapki.. AAAAA..! Co za masakryczna gastrofaza! Już nawet nasiona słonecznika mi się skończyły..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz