Hm, więc zostało 4. Po porannej była jedna związana z wzięciem się za pisanie abstraktu, potem jedna przed wyjściem na rynek, potem nie wzięłam fajek ze sobą na rynek, więc M. mnie jedną poczęstowała, więc zaraz po powrocie, jedną ze swoich złamałam i wyrzuciłam, co by się kalkulowało. Tak, zrobiłam to. Naprawdę. W każdym razie po powrocie była jeszcze jedna. Zostały 4. Dorobiłam się spodni, z czego jestem zadowolona. Zaraz zostaną 3, bo poranna.
Bez odbioru.
Złamałaś go! Jestem pod wrażeniem. :)
OdpowiedzUsuńM.